poniedziałek, 30 listopada 2009

Wiersz o...

Wyciągam swój notes, w którym zapisuję wszystko
piszę w nim o tym, co jest już daleko i o tym co wciąż jest blisko
Zapisuję w nim myśli, które obrazują marzenia
Słowa, które są wyrazem krzyku oraz złotego milczenia

Czas płynie jak rzeka nie zatrzymując kroku
zaczęło się od małego źródełka, strumyku, potoku
Płynie przez piękne doliny kwiatami pachnące
Płynie przez doły bagnem konające
Płynie wciąż przed siebie, taka wola Boża
Płynie prosto do celu, zmierzając do morza

Każdy ma swoją ścieżkę i swoje pragnienia
Każdy szuka swojej esencji istnienia
Idąc wciąż przed siebie i szukając radosnego końca
Chcąc zwrócić swoją twarz prosto w stronę słońca

Gdy światem rządzi władza, seks i pieniądze
A wszystkie uczucia zmieniają się w proste rządze
Na świat trzeba popatrzeć oczyma dzieciaka
Przez czysty pryzmat takiego małego, niewinnego świata

Wszystko jest grą, która wciąż się toczy
czy chcesz czy nie, zarówno w dzień jak i w nocy
jesteś w niej, aby spełnić istnienie
aby wykonać napisane przez los przeznaczenie

Czasami myślę o tym po kryjomu, skrycie
i powiem teraz szczerze – M. to jest właśnie życie!

środa, 25 listopada 2009

Jak w grze...

Oglądaliście "Californication"? W jednym z odcinków padło twierdzenie, że każde spotkanie z kobietą w piątek po 19 to randka. A czy jeśli spotykasz się z kobietą w inny dzień lub o innej porze to też z miejsca czyni to randką? hehe ciekawostka :D.

Nie wiem skąd to wyszło, ale zacząłem dzisiaj pewnej grupce kobiet opowiadać film, który niedawno obejrzałem. Kobieta i mężczyzna pobierają się. Ich życie jest cacy. Później kupują psa. Jest ok. A później zabierają się za dzieci - jedno, drugie, trzecie. Jeszcze przed pierwszym dzieckiem, kolega mężczyzny mówi mu, że na początku jest fajnie, ale później ona zaczyna non stop wrzeszczeć i złościć się, a kończy się na zdaniu "to ty draniu mi to zrobiłeś!!!". Po moim opowiadaniu przeszliśmy do momentu w którym jedna kobieta mówi mi tak "Maciek, małżeństwo jest jak chleb z miodem i smalcem...". Cóż, stwierdzenie mało trafne, gdyż ja ani miodu ani smalcu nie lubię, pozostaje mi sam chleb :D.

Przypomniało mi się jak za starych czasów rozmawiałem z kumplem na temat wojska. Kumpel mówi, że ma już sposób na to, aby nie iść. Ja go skwitowałem "stary, małżeństwo już nie ratuje". A on mi na to "gdybym chciał popełnić samobójstwo to skoczył bym pod pociąg, a nie żenił się" :D.

Chyba trochę zawiało sceptycyzmem :D. Ale chyba teraz mam takie nastawienie. Hmm, pewnie dlatego, że naprawdę czuję teraz trochę niedosyt spowodowany tym, że jestem sam. Nie chodzi o to, że nie ma nikogo, ponieważ w moim życiu jest wiele cudownych kobiet. Jednak brak takiej jednej, jedynej kobiety, trochę bezczelnej, silnej i wytrwałej, która będzie potrafiła wymóc na mnie wykrzesanie z siebie wszystkiego co najlepsze, takiej która będzie potrafiła mi zawrócić w głowie, która nie będzie spędzała czasu na rozmyślaniach, tylko na działaniu...

Cóż, zobaczymy co przyniesie kolejny dzień, tydzień, miesiąc...

Gra toczy się dalej :). Zagramy w kolejną planszę? :)

poniedziałek, 16 listopada 2009

Wesele W&M

Mówi się, że gdy w dniu wesele świeci słońce, małżeństwo będzie udane. Oni zamówili sobie słońce na ten dzień. Słońce świeciło i grzało, jakby chciało się uśmiechnąć do Państwa Młodych. To był na pewno jeden z najpiękniejszych dni listopada i na pewno nie tylko ze względu na pogodę, ale przede wszystkim ze względu na wyjątkowość tego wydarzenia. Wiolko i Marku, najlepsze życzenia na nowej drodze życia, aby słońce zawsze dla Was świeciło :).

PS. Kolejność zdjęć przypadkowa, bez chronologii i ładu :D